Archiwa kategorii: Akcja Aktualności

Lipiec 2022, Iwanicz i seria Lokalni Bohaterowie – poznajcie Nataszę

Dla części z Was, lipiec był zapewne wspaniałym miesiącem wakacji. Pełnym zabaw na plaży, spotkań w gronie znajomych, górskich eskapad, czy zagranicznych wycieczek. Ot, wakacyjny urlop. W takich okolicznościach można zapomnieć o całym świecie. O troskach i problemach. Nie wszystkim jednak jest dane cieszyć się beztroską i chwilą wytchnienia. Są tacy, dla których przeżyć kolejny dzień, to wielkie wyzwanie. Gdzie nie mając nic, borykają się z problemami nieznanymi z naszego codziennego świata – gdzie nie toczy się wojna, czysta woda płynie z kranu, a lodówka zawsze coś tam w sobie chowa (i jest, bo to też dla niektórych rarytas – ta działająca lodówka).

Do takich właśnie ludzi docieramy z pomocą zawożoną na Ukrainę. Tą, którą nam przekazujecie i tą, za którą kupujemy brakujące rzeczy i zawozimy gdzie trzeba. Nie wiem, czy to dużo, czy mało. W skali potrzeb – kropla w morzu. Na skalę pojedynczego człowieka – wytchnienie. Czasami docieramy do miejsc przez innych zapomnianych. Gdzie skończyła się nadzieja… i już zostajemy. A raczej, oni zostają w naszej pamięci i trafiają na listę miejsc, w które wracamy z kolejnymi transportami. Jednym z nich jest Iwanicz z jego mieszkańcami, gdzie duszą Akcji pomocy sąsiedzkiej jest Natasza. Mimo, że cały czas mam wrażenie, że to, co robimy, to za mało, to cieszę się, że przynajmniej dla niektórych, przywozimy choć małą iskierkę nadziei. A tej nadziei nie udało by się rozniecić gdyby nie Natasza. Działająca na miejscu, będąca sercem sąsiedzkiej pomocy dla wielu potrzebujących. Opowieść o niej i jej podopiecznych złożą tym razem słowa Agnieszki Strzeleckiej.

Poznajcie Nataszę – lokalną bohaterkę Iwanicz

Koordynatorem całej akcji jest Natasza (​​Наталия Кривенюк). Przez kilka lat opiekowała się naszymi umierającymi dziadkami, stąd ją znamy. Gdy dziadkowie odeszli, wróciła do Ukrainy, gdzie rok później wybuchła wojna. Zadzwoniła do nas z prośbą o pomoc.  Ta sytuacja jest dla niej bardzo trudna, bo zawsze była samodzielna. Natasza to bardzo ciepła i życzliwa kobieta o gołębim sercu. Pełna energii, uśmiechnięta i zawsze chętna do pomocy.

Ma syna i córkę, mąż jest na wojnie. Nie mogła wyjechać z kraju, bo opiekuje się schorowanymi  rodzicami. Jest bardzo zaangażowana w pomoc sąsiedzką – w szczególności pomaga osobom starszym, którzy są pozostawieni sami sobie, dzieciom i niepełnosprawnym. Walczy o ich lepsze życie, bo jak nam powtarza: “Dała im nadzieję i to jedyne co teraz mają”. Gdy przyjechał pierwszy transport z Fundacji Historia Vita mówiła, że ludzie płakali. Ci ludzie myśleli, że świat o nich zapomniał, że albo umrą z głodu, albo Ruskie ich zabiją. Żyli bez nadziei. Każdy, nawet najmniejszy gest, znaczy dla nich bardzo wiele i wiąże się też z odpowiedzialnością. Natasza mówi, że czuje się za nich odpowiedzialna. Samopomoc sąsiedzka pozwala im przetrwać. Na zdjęciach – Nataszka w akcji.

To roczny chłopczyk, którego z samego rana przywieziono do szpitala tak jak stał, bez niczego. Ma roczek. Został odebrany mamie, ale nie wiem w jakich okolicznościach. Kilka godzin później przyjechała do niego Nataszka z pomocą z Fundacji. Dostał kilka zabawek, do których będzie mógł się przytulić. Miejmy nadzieję, że w nocy będzie mu łatwiej usnąć – nie mając co prawda mamy 🙁 ale mając pluszaczka… Został również zaopatrzony w środki czystości i wózek. Na chwilę wystarczy.

Sąsiedzi i przyjaciele Nataszy, którzy pracują jako wolontariusze. Pomagają rozdzielać produkty dla najbiedniejszych.

 

Dzieci pomagające sortować zabawki. Chwila beztroski, gdzie nie myślą o wojnie. Natasza mówiła, że widok ich, bawiących się i dokazujących łamał serce. Patrząc na nich można by pomyśleć, że wojny wcale nie ma. Był to dla nich wyjątkowy dzień.

Strażacy. Otrzymali dary, które posłużą im do różnego rodzaju interwencji – m.in pożarów, wypadków. Zapasy już dawno im się skończyły, więc pomoc Fundacji spadła im dosłownie z nieba.

Ludzie z Domu Opieki, najbardziej potrzebowali pieluch dla osób starszych, ręczników. Bardzo tam biednie. Natasza jest tam wolontariuszem.

To jest matka i córka. Matka nie chodzi, córka jest po udarze. Bardzo biedna rodzina.

Agnieszka Strzelecka

Takich miejsc, gdzie przyjeżdżają uchodźcy wewnętrzni ze wschodniej części Ukrainy, ale również lokalni mieszkańcy mają trudności z przetrwaniem, jest w całej Ukrainie bardzo dużo. Nie tylko w jej wschodniej części. Bliżej naszej granicy – również. Pomagamy, gdzie możemy. Często wpisujemy takie miejscowości na naszą listę stałej pomocy. Nie tylko w rejonie frontu, gdzie spadające bomby są standardem. Staramy się dostarczać przesyłane przez Was dary tam, gdzie są najbardziej potrzebne w danej chwili i gdzie jesteśmy w stanie je dowieźć.

Ponieważ liczba tych miejsc wzrasta z miesiąca na miesiąc, szykujemy się do reorganizacji. Chcemy być bliżej nich i szybciej reagować na pojawiające się potrzeby. Dlatego część Akcji przeniesiemy niedługo na teren Ukrainy i stamtąd będziemy rozwozić zaopatrzenie. By być bliżej. By docierać tam gdzie trzeba szybciej i lepiej wykorzystać nasze możliwości, które mamy dzięki Wam i Waszemu wsparciu. Dzięki Tobie i każdemu, kogo zachęciłeś do pomocy. Sami nie zrobilibyśmy prawie nic, albo niewiele.

Nataszko – trzymaj się tam. Jesteś wspaniała i to, co robisz, jest niesamowite. Panowie strażacy, sąsiedzi i wolontariusze – dziękujemy. Będziemy pomagać jak możemy. Dbajcie o Nataszkę i siebie nawzajem, bo to, co robicie, jest nie do przecenienia.

Drogi czytelniku, widzu, może klikaczu, którego wzrok na moment zawisł na tej relacji.
Jeśli uważasz, że to co robimy, należy kontynuować i ma sens, podziel się tą relacją, a jeśli chcesz nas wesprzeć, klikaj poniżej. Nawet drobna wpłata pozwoli nam kupić litr paliwa więcej i dojechać kawałek dalej.

Szereny

 

 

Doktor Łukasz w drodze na Donbas.

Łukasz, nasz fundacyjny weterynarz, do bazy w Przemyślu wpada  tylko na kilka godzin, prześpi się, zapakuje auto pomocą humanitarną i rusza dalej do Ukrainy. Ma tam ogromnie dużo zajęć, swój czas dzieli między obowiązki lekarza weterynarii a doglądanie miejsc, które nasza fundacja wspiera. Za każdym razem przywozi nam niesamowite historie, wszystkie okraszone znakomitymi zdjęciami. Dziś chcemy się z Wami podzielić jedną z nich.

Tym razem Łukasz pojechał aż do Donbasu, czyli w rejon gdzie cały czas trwają aktywne działania wojenne. Każdego dnia spadają tam bomby, giną cywile a ludzie tracą dorobki całego życia. Pomoc humanitarną jest tam niezmiernie trudno dostarczyć, dlatego każda trasa musi być dokładnie zaplanowana, a udzielana pomoc przemyślana. Każdy kilogram pomocy musi być tym, co jest najbardziej potrzebne. Tak daleko na wschód rzadko dociera jakakolwiek pomoc. Ten transport przeznaczony był wyłącznie dla wojska i straży pożarnej. Łukasz zawiózł im ubrania, żywność, leki, środki opatrunkowe i apteczki – wszystko podarowane przez Rotary Club Edmonton.

Pierwszy przystanek to Mikołajew. Powitał go tam widok zrujnowanego miasta i zburzonych domów. Spadające dziesiątkami bomby zastawiają po sobie zgliszcza. Łukasz zostawił tu swój ładunek, dopakował żywność oraz resztę potrzebnej pomocy humanitarnej, który musiał zostać przewieziony do Kramatorska w Donbasie.

 

Kolejny nocleg w Dnipro i kolejny raz Łukasza budzi bombardowanie. Tak jest już do samego Kramatorska, na trasie cały czas spadają bomby, ale ładunek, który wiezie musi dotrzeć do celu – czekają na niego na froncie. W Kramatorsku Łukasz odwiedza w szpitalu znajomego żołnierza, któremu w pożarze BTRa spaliły się wszystkie ubrania, został tylko w tym co miał na sobie. Od czterech tygodni nie zmieniał bielizny, bo nie dotarła do niego wcześniej żadna pomoc humanitarna. Łukasz zadbał o to, żeby dostarczyć mu wszystko co potrzebne do powrotu na front.

Następny na trasie Łukasza był Pokrowsk,  gdzie na podarowane przez Modlińska 6D Expo Pomoc specjalistyczne kaski czekali strażacy. Tam gdzie nie przestają spadać bomby taki sprzęt jest bardzo potrzebny. Łukasz mógł zobaczyć jak dostarczone przez niego kaski są wykorzystywane w praktyce, ponieważ zaraz po ich przekazaniu strażacy od razu ruszyli do akcji, mają tam ręce pełnie roboty.

W drodze powrotnej nasz „naczelny fundacyjny weterynarz” odwiedził farmy mleczne, gdzie udzielał porad weterynaryjnych miejscowym hodowcom.

TOPORY… brzmi groźnie

 

 

Za nami kolejna wyprawa. Otrzymaliśmy pilną prośbę o pomoc z ośrodka dla uchodźców w Małej Wysce. Kolejne setki uciekinierów z terenów bombardowanych znalazło tam schronienie. Szybki transport pomocy humanitarnej był niezbędny i stał się priorytetem. Jako, że większość naszych aut jest w różnych rejonach Ukrainy już w trasie, a kilka kolejnych nadal w warsztacie musieliśmy na już znaleźć auto, które zapakowane jedzeniem oraz artykułami pierwszej potrzeby dotrze do Małej Wyski a później do Krzywego Rogu, skąd też dotarły do nas prośby o pomoc.

Pomocną dłoń wyciągnęło do nas Stowarzyszenie Topory. Na co dzień zajmują się promowaniem fantastyki i kultury a teraz także ….transportami humanitarnymi na terenie aktywnych działań wojennych….upppssss tak wyszło

Użyczyli nam busa a co więcej! Wraz z kierowcą z oddziału Nomadzi. Dwóch kierowców jadących zmianowo dotrze do celu szybciej, a czas w tym wypadku był niesamowicie istotny. Cóż, ludzie chcieli jeść….

940km, całkowity czas 4 dni, dwóch kierowców, bus użyczony przez Stowarzyszenie Topory, 3 tony pomocy humanitarnej, przede wszystkim jedzenia zakupionego przez ZOOART, za co my jesteśmy im niesamowicie wdzięczni jak i masa ludzi, których zabezpieczyliśmy humanitarnie choć na jakiś czas.

 

2022-07-17 Inwentaryzacja i nowe podejście

Niedziela, słońce i masa pracy…
Na szczęście z pomocą przyszli wolontariusze i wolontariuszki z Peronu Trzeciego w Przemyślu. Baaardzo potrzebujemy rąk do pracy, dlatego tym większa jest nasza wdzięczność za ich wsparcie. Jesteście wspaniali!

A skąd taka potrzeba?
Odpowiedź jest prosta: INWENTARYZACJA i porządki.
To straszne słowo, które przyprawia o dreszcz wszystkich, którzy mieli kiedykolwiek z nią do czynienia w jakimkolwiek magazynie. Masa pracy, sprawdzania, spisywania, drobiazgowości. Przy okazji – szykowanie następnych ładunków do wyjazdu. Przysyłacie do nas bardzo dużo rzeczy i czasami segregowanie ich zabiera dużo sił i czasu. Wszystko trzeba porozdzielać zgodnie z miejscem, do którego mają trafić, a w którym są najbardziej potrzebne i przygotować do wyjazdu zgodnie z ładownością danego samochodu. Czasami całość nie zmieści się do samochodu i musi czekać do następnego kursu w dany rejon.

Przy okazji szykujemy się do zmiany formy funkcjonowania. Chcemy ograniczyć zajmowaną przestrzeń w magazynach i przestawić się na dostarczanie darów większymi samochodami. Skala naszej działalności się rozrasta, a jeżdżenie busami zaczyna nie wystarczać. Stąd potrzeba wożenia zaopatrzenia półciężarówkami i ciężarówkami. Rozważamy przeniesienie magazynu we wschodni rejon Ukrainy, dokąd można jeszcze dojechać samochodem ciężarowym, a stamtąd dopiero rozjeżdżać się z zaopatrzeniem busami. Do wielu miejsc nie da się dojechać większym samochodem, jednak pokonywanie ponad 1000 km trasy, po której jeszcze da się jeździć TIRem, tylko po to, żeby z magazynu pobrać kolejną partię zaopatrzenia i z powrotem zrobić 1000 km + te kilkaset, gdzie duży samochód już nie wjedzie, przestaje być racjonalne. A dokładamy wszelkich starań, aby przekazywane przez Was środki wykorzystywać najbardziej efektywnie jak się tylko da. To jeden z kierunków, jakie rozważamy. Czy wejdzie w życie i się sprawdzi? Nie wiem. Czy są inne opcje? Tak. Na razie, poza standardowymi trasami, resztę czasu i sił zajmują nam porządki i inwentaryzacja. Dlatego jeśli masz trochę czasu i sił, a chcesz pomóc, to zapraszam do nas do Przemyśla.

Szereny

 

2022-07-15 Przemyśl – Peron Trzeci, wpadamy z kolejną wizytą

Przemyśl. Peron Trzeci. Pamiętacie te wspaniałe kobiety?

Nie dam Wam o nich zapomnieć. Stoją na pierwszej linii frontu po stronie Polskiej i zajmują się pierwszą pomocą dla uciekinierów wojennych, którzy wysiadają z pociągów. Co robią? Zaopatrują ich i opiekują się nimi. Dzieci dostają ubranka, pampersy, pluszaki, żeby choć odrobinę poprawić ich psychiczny stan. Kobiety otrzymują środki higieniczne, żeby móc się umyć po podróży, wodę do picia (tak, mamy środek lata, przy upałach, w różnej klasy pociągach, wiecie sami jak jest) i inne potrzebne „na już” rzeczy.

Kto był kiedyś wolontariuszem, dobrze wie jak ciężka fizycznie to praca. Kto nie wie, a ma ochotę się przekonać – zapraszam do nas do magazynu. Będzie okazja. Jesteśmy u nich regularnie i dowozimy kolejne partie zaopatrzenia, z czego podsyłam kilka zdjęć.

Dla tych, którzy się zastanawiają jak my nad tym panujemy, zamieszczam nasz wewnętrzny dokument obrazujący jak wygląda prowadzenie dokumentacji (hehe, żeby to tylko ten jeden). Spisujemy wszystko: gdzie, kiedy, co, w jakiej ilości i do kogo trafia. To pozwala nam racjonalnie dysponować środkami i rzeczami, które nam przekazujecie, aby dotarły do osób, które tego faktycznie potrzebują i w takiej ilości, jaka jest potrzebna.

Szereny

 

 

2022-07-11 Siostra Czesia, Chmielnik i Honoratki

Na szybko, daję tylko znać.

Tak, byliśmy kolejny raz u siostry Czesi. Zdjęcia publikujemy dla Was, w ramach mini fotosprawozdań z naszych akcji. Najchętniej podrzucilibyśmy do sióstr zaopatrzenie, wyściskali serdecznie i pojechali dalej. Jednak mamy świadomość, że te zdjęcia są potrzebne i je robimy abyście mogli obserwować na bieżąco nasze działania.

Pamiętajcie o nas i rozsyłajcie wieści, że jeszcze działamy (niektórzy mieli wątpliwości), a jeśli macie luźny grosz, to tu jest nasza skarbonka

 

Szereny

 

2022-07-11 Kamieniec Podolski – szpital miejski i Towarzystwo Przyjaciół Podola

Kilka dni temu dotarliśmy do Kamieńca Podolskiego. Dostaliśmy stamtąd wcześniej prośbę o wsparcie i listę zapotrzebowania. Po weryfikacji, zgromadziliśmy rzeczy, które były potrzebne i długa w drogę. Przy okazji – próbował ktoś z Was zapakować łóżka szpitalne do busa i jeszcze zmieścić tony innych rzeczy? Polecam. Zwłaszcza dla kogoś, kto uważa się za dobrego w pakowaniu. Można od razu zweryfikować postrzeganie swoich umiejętności 😛 (w razie potrzeby, zapraszam do nas do magazynu – okazji do takiej weryfikacji na pewno nie zabraknie 😉 )

Osobiście byłam kilka lat temu w Kamieńcu. Jest pięknym miastem samo w sobie, a gdy zjeżdżają się rekonstruktorzy do zamku, robi się tak barwne i pełne życia, że zostaje w pamięci na długo. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze nie raz do niego zawitać i przeżyć magiczne chwile z tą kolorową bracią, a Was bardzo zachęcam, żeby wpisać go w swoją mapę miejsc do odwiedzenia, gdy ten wojenny koszmar się już skończy.

Miejmy nadzieję, że ta wojna szybko się skończy zwycięstwem Ukrainy, a wszyscy będziemy mogli spotkać się, ciesząc pokojem i poznawać nawzajem własne miasta, historie, kulturę i siebie nawzajem.

Szereny

 

P.S. Zwyczajowo podaję klikacza do pomagania 😉

2022-07-09 Żytomierz – kolejna dostawa dla Lidzi i Domu Spokojnej Starości

Lidzia – może już ją kojarzycie?
Nie? A pamiętacie relacje z Żytomierza o niesamowitej kobiecie, która wspiera lokalną społeczność i Dom Spokojnej Starości? Tych wszystkich, którzy nie mogli uciec? Pamiętacie relacje z frontu, gdy nasi wolontariusze uciekali do schronów, bo nie zdążyli nawet rozładować przywiezionego zaopatrzenia, a już bomby spadały na głowy? Teraz coś Wam świta, prawda?

Tak, to właśnie ona – Lidzia. Niezmordowana, niezłomna i niosąca pomoc niezależnie od zagrożenia. Teraz w Żytomierzu jest spokojniej, jednak zniszczenia pozostały, chorzy i cierpiący również, a wiele osób z tego obszaru wyjechało. Do Lidzi dowozimy już regularnie karmę dla zwierząt, którymi też się opiekuje, jedzenie i artykuły higieniczne. Tym razem udało nam się zorganizować dużą ilość pampersów dla dorosłych oraz chodziki, balkoniki i inne pomoce dla osób starszych, o które nas prosili. W sumie… kurcze, no jakie nam? Przecież to Wy przesyłacie nam większość z tych rzeczy! To Wy dzielicie się z nami Waszymi ciężko zarobionymi pieniędzmi, żebyśmy mieli jak do nich dojechać z dostawą. To WY ich wspieracie, a my jedynie pośredniczymy, przekazujemy informacje, co jest potrzebne i pilnujemy, żeby Wasze dary trafiały tam, gdzie trzeba.

Na razie podrzucam kilka zdjęć od naszych kierowców. Podzielę się z Wami pozostałą relacją, gdy dostanę już paczkę materiałów bezpośrednio od Lidzi.
Niezależnie od tego, trzymacie za nich kciuki, bo wykonują bardzo, bardzo ciężką pracę opiekując się dużą grupą potrzebujących.

Szereny

 

P.S. Zwyczajowo, dla ułatwienia, zostawiam Wam magiczny przycisk do wspierania, jeśli uważacie, że to co robimy jest tego warte 😉

2022-07-09 Chmielnik i siostra Czesia

Z notatnika archiwizatora:
Rada dla wszystkich naśladowców. Przyczepka się przydaje!

I to jak! 😀
Dojechaliśmy z kolejnym transportem do siostry Czesi. Nawet nie wiecie ile można zmieścić na jedną przyczepkę 😀 Konkret! A siostra Czesia tego bardzo potrzebuje. Nie pierwszy raz ją odwiedzamy i dowozimy zaopatrzenie. Jeśli śledzicie nasze relacje, to zdążyliście ją już nieco poznać. Jeśli nie, to napiszę jeszcze kilka słów o niej i jej heroicznej pracy następnym razem.

Szereny

A tutaj, standardowo, możecie dorzucić swój grosz na paliwo do samochodów (naprawy też – te bestie psują się coraz częściej :/)