Archiwa tagu: Fundacja Historia Vita w Ukrainie

Konwój dotarł do parafii w Brajłowie – opowieść Łukasza

Cześć!

Pewnie niektórzy zauważyli duże przerwy w publikacji treści. Tak, są. Przyczyny? Brakuje nam ludzi. Dzieje się coraz więcej (wręcz lawinowo), a ludzi ciągle za mało. Do publikowania treści również. Ale to na inny raz. Dziś przedstawiam Wam relację Łukasza i jego przemyślenia po kolejnej już trasie z pomocą, która dotarła do Ukrainy. Dzięki niemu możecie zajrzeć wgłąb problemów, które są tam – w kraju objętym wojną. Przypuszczam, że o niektórych nikt z Was nawet nie pomyślał, nie mówiąc już o uświadomieniu sobie jak bardzo zmieniają tamtejszą rzeczywistość.

Szereny

Łukasz Aranowski
30 maj 2022

       Mój kolejny wyjazd na Ukrainę, piąty od wybuchu wojny, a drugi jako wolontariusz Fundacja Historia Vita, pozwolił mi uświadomić sobie ogromne problemy środkowej części kraju. Po  pandemii i wybuchu wojny panuje tam strukturalne bezrobocie. Na to nakłada się konieczność pomocy uchodźcom wewnętrznym oraz wstrzymanie niemal wszystkich działań inwestycyjnych i pomocowych przez państwo, które większość swoich sił skupia na walce z agresorem.
Wszystkie te czynniki powodują, że coraz więcej mieszkańców – szczególnie prowincji – popada w skrajne ubóstwo. I tak, w XXI wieku, zaledwie 500 kilometrów od granic Polski pojawia się – wydawało by się, że raz na zawsze zażegnany – problem głodu.
🔸
Nasz mały konwój zawierający dary zebrane przez strażaków z OSP Huta Różaniecka dotarł do parafii w Brajłowie prowadzonej przez Księży Misjonarzy Saletynów (Санктуарій Ісуса Назарянського Браїлів).
Po szybkim rozładunku aut dokonanym przez wychodzących właśnie z mszy parafian gospodarze przyjęli nas wspaniałym obiadem. Przy obiedzie proboszcz parafii – ksiądz Józef – bardzo ciekawie opowiadał nam historię kościoła i położonego obok klasztoru. Jak się domyślacie – po czasach ZSRR budynki były w koszmarnym stanie i od kilkunastu lat prowadzone są prace renowacyjne. Kościół w zasadzie nie nosi już śladów sowieckich ingerencji, ale budynki starego klasztoru są nadal w ruinie (patrz na zdjęcia).
🔸
Jednak dla mnie najbardziej zapadająca w pamięć opowieść dotyczyła pracy księdza na wschodzie Ukrainy. Opowiadał on, że nasze polsko-ukraińskie problemy związane z trudną historią bledną przy wzajemnej niechęci i uprzedzeniach pomiędzy rosyjską ludnością wschodniej Ukrainy, a Ukrainą zachodnią. Mieszkający na wschodzie Rosjanie naprawdę uważają zachodnich Ukraińców na faszystów, zaś ci ostatni dostrzegają w nich głównie zdrajców. Historia układała się tam również bardzo różnie i wzajemne żale i pretensje są ogromne. W kontekście opowieści księdza cały ten konflikt, a przynajmniej jego propagandowy pretekst (vide hasło „своих не бросаем”) staje się bardziej zrozumiały.
🔸
Do Warszawy wróciłem nad ranem po prawie 45 godzinach aktywności, w czasie której przejechałem 1900 kilometrów i zaliczyłem tylko dwie półtoragodzinne drzemki.
Rano półprzytomny musiałem wstać na służbowe spotkanie, ale teraz wrzucam tę notkę, nastawiam budzik i idę spać dalej. Niech padający za oknem deszcz ukołysze mnie do dalszego snu. 🙂

4 rano w niedzielę. Rekordowo szybka odprawa na przejściu w Budomierzu – zaledwie 30 minut na granicy. To mój nowy rekord.

W niedzielę, w samo południe (czasu UA) dotarliśmy do kościoła w Brajłowie.

Konwój w komplecie. Prowadziłem stojącego na czele konwoju Peugeota Boxera.

Gdy dojechaliśmy akurat kończyła się msza. Było więc mnóstwo rąk do pomocy i samochody zostały rozładowane w 20 minut.

Resztki zabudowań dawnego klasztoru. Sowieci przez 70 lat swojego panowania w tym miejscu planowo niszczyli wszelkie ślady działalności kościoła katolickiego.